wtorek, 13 kwietnia 2010

Umarł król...

No ja już naprawdę się powstrzymywałem jak mogłem żeby czego nie pierdolnąć w sprawie wszystkim znanej i już chyba powoli robiącej się nie do wytrzymania... ale kurwa na taką miejscówkę to wiekami się czeka albo zasłużyć sobie trzeba i bynajmniej nie wstrzymując inwestycji w stolycy, tudzież radość życia w innych postaciach narodowi odbierając... Jadziem Jareczku, jadziem! Czy to Twój pomysł?
Teraz, to co ochota najdzie na wizytację, to do Kraka popierdalać...
Nie ma tego złego... Całe towarzycho stołecznych ulic nie zapcha...
Może i wredny jestem, może i mi nic do tego ale otrząśnijże się narodzie płaczący bo cię jebie w główkę ździebko...
Ja już naprawdę na skraju jestem. Radia nie ma. Tv nie ma. Google międzynarodowe aż płaczą... Ruszyć dupy na miasto nie da rady bo pielgrzymki... Jak ja umrę to też tak poproszę. Pewnie więcej złego narobiłem w życiu. Wystarczy fuchę dorwać... No żesz pierdolnę w końcu...

Apdejt:
No i spróbuj no tylko Jareczku za moje podatki potem do Kraka popierdalać, to nogi z dupy powyrywam...

Brak komentarzy: