sobota, 13 marca 2010

EQUILIBRIUM

No obejrzałem zapodany i skończony przed chwilą film i co?
Oglądałem go dawno, dawno temu w kinie i pamiętam, że się poryczałem.
Dzisiaj, zasadniczo myślę o tym samym co wtedy, tylko moja reakcja jest inna.
Ciekawe...
Ludzie robią filmy by przedstawić istotę człowieczeństwa a na co dzień sami uciekają od uczuć jak się tylko da, często uznając je za oznakę słabości, źródła bólu...

No i nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o ciachu! :-P

Brak komentarzy: