sobota, 9 stycznia 2010

Raju! Ależ my prymitywni jesteśmy!

Przydarzyła mi się znowu oprycha.
Poczytałem więc trochę i tym razem nie obyło się bez stwierdzenia ciekawych rzeczy, niegdyś konkretnie wkurwiającej, dziś już mi wiszącej. Nie o opryszczkę chodzi, ale o nas - ludziska...
Są na rynku dostępne maści czy kremy, jak na ten przykład takie: zovirax, xorovir, awirol, antivir, herpex, hascovir czy vratizolin. Wszystkie, ale to absolutnie wszystkie (a nie znalazłem ich więcej) oparte są na tej samej czynnej substancji. Co więcej, mają dokładnie tą samą dawkę tej substancji. No i teraz jak dołożyć wypowiedzi ludzi na forach, przebijających się w rankingach i polecających tańsze lub droższe, lepsze czy gorsze kremy, to ręce i nogi opadają. Nie chodzi mi nawet o to, że ci ludzie mieliby patrzyć na ten temat tak jak ja, ale coś w tym systemie nie gra. Gdzieś, w którymś miejscu, ktoś spierdolił. Nie wiem czy to jest kwestia systemu edukacji, czy może niedostatecznego średniego poziomu IQ statystycznego Polaka, ale nie gra mi to jak skurwysyn.
No i nawet szczepionka, której wciąż brak by nie pomogła na tą sytuację, bo jak nie w tym to w innym temacie ludzka mądrość wypłynie niczym ta przysłowiowa oliwa...
Leci właśnie American Beauty - strasznie mi się podoba fabuła!

2 komentarze:

Marcin pisze...

a ja polecam masc cynkowa
brzmi podobnie jak "nalewka babuni" ale jeszcze mnie nie zawiodla

Bart pisze...

:-)))