sobota, 9 stycznia 2010

Ale jazda!

Gdy ostatni raz oglądałem American Beauty większość spraw, o których traktuje ten film była niejako abstrakcją. Na tyle ten sposób myślenia był mi wówczas obcy, że właściwie nie pamiętałem o co w tym filmie chodziło.
Zaskakujące jest jak totalnie się życie potrafi zmienić!
A po ostatnim zdaniu - "Na pewno nie macie pojęcia o czym mówię, ale nie martwcie się, kiedyś zrozumiecie..." - czułem satysfakcję i uśmiech na twarzy...
Piękny film i jakże burzący stereotypy, na których świat jest zbudowany i tylko się zastanawiam, czy mnie ktoś tak kiedyś zlikwiduje za każdy dzień życia, którym burzę ustalony porządek rzeczy...

Brak komentarzy: