niedziela, 2 sierpnia 2009

Ale!!!

Ciepełko co? :-P
Mniam!

Z tej temperatury popełniłem dziś ciasto, którego nazwa wprawia mnie w zakłopotanie, gdy komuś o tym mówię, no poza rodzinką, która oczywiście już to zna od dawna. Jak myślę o niektórych nazwach ciast to po prostu żenuła! No takie Łzy Wałęsy na ten przykład, albo Pani Walewska... Co do pani Walewskiej to wolę, gdy śpiewa albo kawiarnię w hotelu Mercure, choć ciacho pierwsza klasa!

No ok. Popełniłem ciasto i teraz tak. Nie mogę go ruszyć bo utyty już jestem. Wskazanie wagi zaczyna się od 7 a nie jak przystało od 6...
Panie ochroniarka i kioskarka nie mogą się coś zgrać a na raty to ja raz dla jednej, raz dla drugiej robił ciachów nie zamierzam. Obiecałem za przypilnowanie mieszkania w trakcie mojego urlopu, a właściwie to bardziej za podlewanie kwiatków, które nie dość, że przeżyły to jeszcze bardzo dobrze się mają.
Do chałupy nikogo nie zaproszę na ciacho bo syf z malarią a sprzątać przecież nie będę w taką pogodę... Wolę po prostu na golasa latać niż z mopem na golasa...

No więc pozostaje jedynie opcja, że jutro do roboty powiozę ciacho bo nie widzę innego wyjścia...

A to jest kawałek, który mi się bardzo spodobał. Znam to z wykonania Tu truveras Natash'y St Pier w wersji francuskiej, ale ta hiszpańska jest bardzo mocno ciasteczkowa... :-D

Brak komentarzy: