wtorek, 30 czerwca 2009

Poranna refleksja wieczorową porą

Dziś rano, nie inaczej jak spędzając urocze chwile w toalecie, przyszła mi do głowy myśl, która już swego czasu gdzieś tam się błąkała po mrocznych zakamarkach mego umysłu.
Zastanawiałem się dlaczego mój głos, gdy niby mówię normalnie, to jest jednak podniesiony. Nie wiem czy moje wnioski są jakkolwiek racjonalne i sensowne, ale wydaje mnie się, że wieczne darcie jadaczki rodzicielki mej, jak również fakt, że byłem, jestem i będę najmłodszym spośród rodzeństwa mego ukochanego, znaczenie posiadywać muszą. Być może nawet niebagatelne, no bo niby jak blisko 18 lat trzeba było przekrzykiwać całe stado, aby doprosić się o cokolwiek, względnie doczekać się wysłuchania, to wpływ istotny mieć musiało.
Dzisiaj szef mi doniósł, że klient się na mnie poskarżył, że jestem delikatnie mówiąc niegrzeczny i że krzyczę. No jak ktoś zgrywa imbecyla, to wybaczta, ale niech mnie kurwa z roboty wypierdolą, ale ja umyślnie fagasa z siebie robił nie będę.
Studiów dwukrotnie z podobnej przyczyny nie skończyłem, to i z roboty jak mnie za coś takiego wywalą, to tylko jeszcze bardziej dumny z siebie będę.

Mam nowego-starego laptoka. To nie jest najnowsza sztuka, a nawet powiedziałbym, że już swój wiek ma. Grunt, że do poprzedniego jak toczka w toczkę podobny, no i nie jest ślepy!

Wreszcie, laptok znów się stanie personalny...

Brak komentarzy: