środa, 22 kwietnia 2009

No a czy tego pana też pokochać?

Korci mnie nabycie tej książki. Niecałe 30 zeta.

Rozchodzi się o...

Robert Fulghum "Wszystko, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu."
Uwielbiam takie tytuły. Od razu wiadomo, o co chodzi, i nie trzeba zagłębiać się w 196 stron nudnego tekstu. Książka Fulghuma to wspaniała apoteoza bycia wiecznym przedszkolakiem. Autor w wieku 45 lat porzucił żonę, trójkę dzieci, psa, karierę linoskoczka w cyrku, męża i kochankę, by zamieszkać na stałe w podmiejskim przedszkolu. Wziął udział w najbardziej przerażających i niebezpiecznych zabawach w piaskownicy, spróbował wszystkiego (wszystkiego!), łącznie z kożuchem na mleku i leżakowaniem od czternastej. Dzięki charakteryzacji i wielogodzinnym treningom udało mu się nawiązać kontakt z grupą przedszkolaków, którzy po tajemniczej, przesyconej przemocą i erotyzmem inicjacji przyjęli Fulghuma do paczki. Wszystkie te wydarzenia, których kulminacyjnym punktem jest bal z okazji Dnia Górnika, znajdziemy w mrożącej krew w żyłach powieści „Wszystko, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”. Tom drugi, „Czego dowiedziałem się w wieku 50 lat w zerówce”, ukaże się najprawdopodobniej w przyszłym roku. Autor, obecnie na emeryturze, planuje jeszcze napisanie horroru o ministrantach.

2 komentarze:

momo pisze...

jak już będziesz miał i przeczytasz, to pożycz :d
to może być niezłe - oczywiście to może być też wielka kupa, ale chciałabym to sprawdzić ;)

Bart pisze...

Oczywiście, że może się to okazać wielką kupą ale przyznasz, że wśród wszystkich recenzji i recenzyjek, ta naprawdę działa... :-))))
No i oczywiście, że pożyczę! ;-)