czwartek, 23 kwietnia 2009

Nie wiem czemu mi się to przypomniało

W trakcie Wielkanocnego Śniadania, gdzie panował jak zwykle tłok, miała miejsce następująca scenka. Babcia, jedyna już zresztą żyjąca istota z tego pokolenia, powiedziała do mojego kuzyna, który miał incydent na drodze, z którego wyszedł bez szwanku, że powinien na kolanach na Jasną kurwa Górę posuwać. Na co ja się musiałem wtrącić ze daniem: Albo przynajmniej do Torunia... za co mnie przysłuchująca się rozmowie ciotka w łeb zdzieliła. Najpierw pomyślałem, że to tak czule było po tym łbie ale, gdy popatrzyłem na jej minę, to jakoś mi przeszła ochota na żarty. Chętnie bym ją kopnął w kostkę...
--------
Tak się patrzę na tą datę 23 kwiecień 2009 i tak sobie myślę, że ładna data. Chodźta i dożyjmy 2109 roku! Co? A zróbmy wszystkim na złość!
--------
Pokręcenia cd.

Tak sobie znów myślę... ależ ja skaczę z tematu na temat!
Dlaczego starsi ludzie, którzy w zaawansowanym wieku stracili swojego życiowego partnera/partnerkę, tak rzadko biorą się za kolejną sztukę? Czy to przez presję społeczną, że niby nie wypada? Chyba nie, bo za młodu to się jakoś nie szczypali. Czy to dlatego, że już im niewiele czasu zostało do końca? Ej, chyba też nie, bo dlaczego mieli by sobie odmawiać szczęścia? A może dlatego, że ich związki były jednak na tyle trudne, że nie chcą już kolejnego? Jakoś ta ostatnia opcja, czyli zmęczenie, najbardziej mi podchodzi. Zapewne są jeszcze inne przyczyny, ale ten mały odsetek tych, którzy jednak się na taki krok decyduje, o czymś musi świadczyć.

Brak komentarzy: