środa, 4 marca 2009

Że niby incydent...

Korzystając z okazji, że się kurwa nudzę jak kurwa sto pięćdziesiąt, postanowiłem opisać coś, co mi się przytrafiło w trakcie pobytu we Wrocku. Mój szef, jak się okazuje, ma wyobraźnię, jak dla mnie nie do ogranięcia i śmiem przypuszczać, że nie tylko dla mnie, ale nawet i dla niego samego.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że absolutnie mnie to nie wzruszyło. Na tym blogu omawiane są niemal wyłącznie sprawy, które w jakiś sposób mnie wzruszają. Wsio ryba czy pozytywnie, czy negatywnie. Tym razem nie wiem jak określić mój stan, jednak do pozytywnych to on zdecydowanie nie należy, chociaż na koniec mojej korespondencji z szefuńciem, to już mi się tylko brechtać chciało.

W każdym razie czasami się zastanawiam, czy ja naprawdę jestem już aż tak popierdolony, czy o co w tym kurwa wszystkim chodzi? Może to wszystko, to był żart jakiegoś dziwnego sortu? Nie wiem. Nawet już mi się nie chce o tym myśleć. W każdym razie do czasu, kiedy to siedzę w pociągu, który kurwa z Wrocławia jedzie przez jakieś kurwa Katowice i Zawiercie, i kurwa jeszcze przez Warszawę Zachodnią nawet jedzie, nie mam najmniejszej ochoty na dalsze ciągnięcie wątku i dochodzenie czy to żart, czy nie żart.
Zastanawia mnie tylko jedno: jak można kogoś podejrzewać o coś, wypytywać się, zawracać - bez przeproszenia - dupę, żeby potem nawet nie raczyć powiedzieć, że wszystko się wyjaśniło?????

Dla uniknięcia nieporozumień, a może raczej z lenistwa, przytaczam moją korespondencję z szefem:
[Oczywiście tak jak to chyba defaultowo w outlooku jest ustawione, początek korespondencji jest na końcu. W tym jednak przypadku, odwrotne postępowanie w stosunku do logiki, w każdym razie do tego, jak to brzmi, wydaje się być jak najbardziej sensownym podejściem. :-D]

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Tuesday, March 03, 2009 10:18 AM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

Ok. Dzięki za info.

________________________________________
From: [szef]
Sent: Tuesday, March 03, 2009 10:04 AM
To: [Bart]
Subject: RE: Pytanko

Sprawa wyjaśniona,

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Tuesday, March 03, 2009 9:41 AM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

Ale do czego?????????????????

________________________________________
From: [szef]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:19 PM
To: [Bart]
Subject: RE: Pytanko

Rozumiem, że się nie przyznajesz?

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:19 PM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

OK.

________________________________________
From: [szef]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:15 PM
To: [Bart]
Subject: RE: Pytanko

Dla dobra śledztwa nie ujawniamy szczegółów :)

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:14 PM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

Coś tajemniczy jesteś… ;-)

________________________________________
From: [szef]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:09 PM
To: [Bart]
Subject: RE: Pytanko

Sprawcę incydentu

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:09 PM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

Sprawcę czego?

________________________________________
From: [szef]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:08 PM
To: [Bart]
Subject: RE: Pytanko

Nic wielkiego, monitoring namierza sprawcę.

________________________________________
From: [Bart]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:06 PM
To: [szef]
Subject: RE: Pytanko

Nie wiem. Ja byłem jakoś od 12:00 do 14:00.

Coś się stało?

Pozdrawiam,
Bartek
________________________________________
From: [szef]
Sent: Monday, March 02, 2009 5:03 PM
To: [Bart]
Subject: Pytanko

Bartku, czy w niedzielę byłeś w naszym dziale sam, czy był oprócz Ciebie ktoś jescze?

Pozdro,
[imię szefa]

P.S. A propos tej jazdy pociągiem, to nawet w trakcie mi przyszło do łba coby na mapie trasę zakreślić jak też to ja podróżowałem. Nie wiem czy mi zapału starczy do realizacji tego przedsięwzięcia... W każdym razie pomysł w dechę. Jeden pomysł to już się chyba rypnął, bo mi się Ulead Video coś tam spierdolił i nie chce się uruchamiać. Nawet odinstalowanie i ponowna instalacja nic w tym przypadku nie chce pomóc. Już mi się nie chce. Nie chce mi się walczyć z tymi super-hiper-mega technologiami a narobiłem się jak kretyn tnąc Elżbietę na kawałki... No się byłem urobiłem ale fajnie. Czasem trzeba się czymś zając coby nie myśleć o mądrościach ludowych.

5 komentarzy:

jasper c. pisze...

Rozumiem, że zżera Cię ciekawość. To czemu do cholery się nie przyznałeś? Wszyscy byśmy się chętnie dowiedzieli o szczegółach incydentu.

Bart pisze...

Dzisiaj się dowiedziałem co było incydentem...
Incydentem było kurwa pomazanie mazakiem wodoodpornym ekranu monitora kolegi z działu. Jak się okazało, sprawcą a raczej sprawczynią tegoż oto dzieła była wnuczka pani sprzątaczki. No żesz kurwa i ja w niepewności przez całą noc i kolejny poranek trzymany byłem, że niby, że coś ja...
W mordę jeża!
Ale spałem jak zabity. Położywszy się o 20 wstałem o 7 rano... To ze stresu chyba, bo ja tak nie sypiam. :-)))))

Czorttom pisze...

Phi - u nas obowiązują dwie zasady zależnie gdzie się podpierdala lub gdzie się wywaliło- trzeba być pierwszym lub ostatnim - to zależy do kogo się to robi. Niesamowicie fajna zabawa obserwować tą pogoń.

jasper c. pisze...

To ja gratuluję szefa i jemu też gratuluję, że ma czas i głowę na takie pierdolety :D

Bart pisze...

A mi zasadniczo rozchodzi się o to, że się takich rzeczy normalnie nie robi, bo człowiek może się przejąć np. takim faktem, że ktoś może go o coś podejrzewać, a mu się nawet nie mówi o co. Po czym się okazuje, że to kurwa jakiś żart a nie incydent.

Czorttoma to ja nie zrozumiałem. I chyba nawet późna pora mnie nie usprawiedliwia... Jak ktoś ma ochotę mnie podpierdalać, to bardzo kurwa jego mać proszę. Jak ja będę miał ochotę kogoś podpierdolić to też nie omieszkam. Wywalić nikogo nie mogę bo nikogo pod sobą nie mam... Hmmm...

A co do pierdoletów to oczywiście, efektem ubocznym jest to, że ludzie patrzą i skrzętnie w swoich umysłach notują takie wydarzenia i zagrywki. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie. Jak ktoś chce się pierdułkami zajmować to niech się zajmuje, ale polecałbym się po prostu z tym nie wychylać. Czego oczy nie widzą, za to potem dupa nie oberwie...