piątek, 27 lutego 2009

Ludzka natura

No nie wiem. Właśnie wróciłem z firmowej kuchni w totalnym szoku. Ja nie wiem dlaczego na takie rzeczy jeszcze zwracam uwagę. Polazłem sobie oczywiście kawy zrobić. Postawiłem kubeł pod ekspresem i czekam. Przesunąłem się na tył kuchni coby nie przeszkadzać, bo w tym czasie wchodzi koleś - programista. Otwiera szafkę, która znajduje się dokładnie nad ekspresem. Wyciąga torebkę herbaty i wrzuca do kubka. Włącza czajnik z wodą i myk, ruch głową w celu uniknięcia bezpośredniego kontaktu z otwartymi drzwiczkami od szafki. Cosik jest nie tak, myk ruch głową i bierze czajnik aby dolać wody. Dolał. Myk głową. Włączył czajnik i stoi i go trzyma aż się woda zagotuje. Modlę się żeby moja kawa się zrobiła szybciej niż jego herbata, bo miałbym pretekst aby podejść do szafki i klepnąć drzwiczkami. Udało się. Klepnąłem. Jeszcze by kto sobie łeb roztrzaskał. Ja tego nie zrozumiem chyba nigdy, i co gorsze, chyba nigdy nie przejdę obok czegoś takiego obojętnie...

2 komentarze:

Czorttom pisze...

Phi - u nas jak controlling zejdzie żreć to jest czad wszedzie sterty syfu stoły ujebane brudne naczynia w zlewie /choć zmywarka poniżej/ - są więc wyścigi aby zdążyć przed nimi.

Bart pisze...

Oj to ja bym chyba się tam czuł jak ryba w wodzie. Zanosiłbym im te brudy na ich biurka... :-P