niedziela, 22 lutego 2009

Kasyno

W zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie znajomy z poprzedniej roboty, już coś tam chyba pisałem nawet. W każdym razie umawialiśmy się wówczas, że się zdzwonimy na jakiegoś browara. No to się w tym tygodniu zdzwoniliśmy i się umówiliśmy. Dobił jeszcze drugi znajomy, też z firmy, i też z mojego departamentu.
Średnia wieku, jak obliczyłem dla naszej trójcy, wyniosła 50 lat. To naprawdę super ludzie! J. już jest na emeryturze (zasłużonej) a M. zostało jeszcze kilkanaście latek...

Spotykamy się przy stacji metra i radzimy nad tym dokąd się udamy. Pada pomysł, że do kasyna, na co ja, że nigdy wcześniej nie byłem w kasynie no i że nie mam kasy na takie ceregiele. Nic nie szkodzi. To zobaczysz...
Wylądowaliśmy w przybytku należącym do Pani Paris H.

Wchodzimy a tam ku memu zaskoczeniu, normalni ludzie tak jak ja!
Nie wiem czemu sobie wyobrażałem, że tam jacyś inni ludzie by mogli chodzić. To chyba przez te filmy...
W każdym razie bardzo miła atmosfera. Na parterze spokój i mało ludzi bo same automaty. Browar z paczką ramek kosztował mnie 10 zeta bo, jak się potem dowiedziałem, barman mnie widział pierwszy raz... Na dole natomiast tętni życie. Normalna, znaczy się tradycyjna ruletka i wiele innych nie poznanych przeze mnie uciech. Na dole już jest jakaś dziwna procedura, że delikwenta skanują. Trzeba się zarejestrować z dowodu, robią człowiekowi zdjęcie paszczy... A porpos zdjęcia, poprosiłem panią żeby mi mail'em przesłała. Ciekawe czy prześle...
Jako gość pojawiający się po raz pierwszy, otrzymałem jeszcze kwit na darmowego drinka. Najpierw trochę popatrzyłem jak koledzy się bawią przy ruletce, a potem ja zostałem zmuszony do zabawy. Nie dało się wytłumaczyć, że ja może nie do końca chcę. ;-) W każdym razie dostałem kasę i pojechalim! Zrobiliśmy sobie przerwę na drinka i mały czat. No to zrealizowałem swój kupon. Pytam się pana barmana czy ten kwit to można by jakoś zmaterializować, tymi właśnie słowami. Ja wiem. Ale za to mnie niektórzy ludzie lubią... ;-)
Pan barman odrzekł, że oczywiście i czego ja sobie życzę. Na co ja dalej swoje... No i nie mogło by być proste pytanie z mojej strony w stylu A co pan poleca? Musiało być bardziej po mojemu, to znaczy, A jak pan myśli? Pan barman wyjechał z ulubionym niegdyś (zaznaczam niegdyś) Long Island Ice Tea, na co ja, że za słodki. Prosiłbym o coś bardziej niesłodkiego. Pan barman mówiąc co i czym zastąpi, zapodał mi zmodyfikowanego Long Island itd. To podobno nawet ma jakąś nazwę ale z oczywistych względów nie pamiętam. W trakcie tych modyfikacji byłem lekko zdziwiony przy dolewaniu piątego rodzaju wódki bo w szklance nie było już zasadniczo miejsca na cokolwiek innego. Cosik tam się jeszcze panu chyba udało wcisnąć, i coli tyle, że jak to pan barman powiedział, dla koloru żeby było.
Zajebisty drink taki kwaśnawy i mocny ale nie żeby oparami jakoś waliło. Mocny i aromatyczny. Mniam! No i się zaczęło... Pogadałem z panem barmanem chwilkę i się okazało, że wszystko co jest zwykłą wódką oraz poniżej, jest za free dla gości tegoż przybytku.
Nie dziwi mnie zatem dlaczego tam masa 18-letnich szczeniaków biega. Kurwa i oni chyba najwięcej wygrywają!
Popłynąłem... Na koniec zostałem podwieziony do domu taksówką a podróż była doprawdy przeurocza! Pan kierowca niczego sobie, skąd inąd i jakby tyle zdążyłem zanotować, bo już musiałem wysiadać. Jak kto wie jaka jest odległość między Hiltonem a Mennicą, no to się orientuje... W każdym razie nie omieszkałem rozpocząć swojej czułej gadki w stronę pana kierowcy...
Wczorajszy dzień upłynął mi pod znakiem bólu głowy.
Zakończył się przesympatycznym drinkiem, albo dwoma, kebabem z baraniny i kawką. Z tym kebabem to było śmiesznie, bo pan z obsługi, olbrzymiej postury, miał takie granatowe spodnie dresowe, ale najciekawsze było to, że na dupie miał taką dziurę, że po prostu dupę mu było widać i boga chwalić, że miał równie granatowe gacie na sobie! Trzasnąłem nawet komórką zdjęcie ale po pierwsze nie wiem czy cokolwiek będzie widać, a po drugie nie mam pojęcia czy uda mi się zgrać do kompa coby je tu potem zapodać.

Zasnąłem jak dziecko.

2 komentarze:

Czorttom pisze...

OJ poszłoby się troszkę się upodlić... wszystkie okazje jakoś mi uciekają Hmmm może faktycznie do kasyna... Sweet night Mr BARTIE

Bart pisze...

He he he! Polecam! Co prawda byłem raz jeden jedyny ale było naprawdę w porządeczku! :-)))