piątek, 13 lutego 2009

Gdyby nie weekend

To bym pojechał po tym co się w firmie dzieje ale, że weekend nastał to mam ochotę ino odpoczywać i nie będę sobie takimi bzdetami mózgu zasyfiał.

Beatrycze od dziś jest panią kierowcową. Znaczy się prawko zrobiła czego jej z całego siebie gratuluję i cieszę się niemożebnie!

Tak mi się przypomniało o moim prawku, i... odpukać, żaden list wzywający do oddania go jeszcze nie przyszedł. Albo to znaczy, że się nie dorachowali, albo chuj jeden wie co to znaczy. W każdym razie... a właśnie! Muszę zerknąć na kwity! Uno momento, por favor...
Tia... Pierwszy ubiegłoroczny kwit datowany na 4/02/08, opiewający na 8 punkciorów (czysta zeta - to była najdroższa kawa w moim życiu...) stracił zatem ważność. Tyle tylko, że gdyby mi te punkty policzono to by szlag prawko trafił.
Drugi, niestety datowany na 21/04/08, to tylko stówka i 4 punkciory.
Trzeci natomiast, najbardziej krwawiący po dziś dzień uraz pozostawiający, datowany na 27/09/08 bagatela 15 pkt. Przekroczenie prędkości jakoś mniej dotyka niż 'niedostosowanie się do znaku B-25'. Chciało mi się powiedzieć, że dobrze, że mnie nie capnęli wcześniej ale jeśli chodzi o przekraczanie prędkości to i tak skala się na 10 pkt. kończy, więc nie ma co wspominać... No może było by o tyle lepiej, że tam akurat może nie było znaku B-25, więc o te 5 pkt. by było mniej... Tego ostatniego pana to miło nawet wspominam za 50% rabat.
No ciekawe, czy jak minęło prawie 5 miesięcy to jeszcze mogą mi prawko cofnąć czy już nie? W sumie 15+4=19 gorzej, jak te 8 by jeszcze dodać...

Polazłem po robocie do Carrefour'a bo E-6 podjechało, to wsiadłem i dopiero na oenzecie wysiadłem. A w sklepie idę i coś mnie naszło, to skręciłem w tzw. zaułek. No i co ja widzę? Maciuś czy Maciek, myślę sobie jeszcze tylko Bartka brakowało, jak boga kocham! Sunę po regale wzrokiem kawałek dalej a tam Grześki. Ja wiem, że Grześki to fajne chłopy! Stanęło jednak na Pawełku... Ciekaw jestem jak wyglądają dane odnośnie klienteli - kto najwięcej żre tych panów? :-D

Zaraz będzie bipodzik. Wracając do doma padał śnieg i cudnie na twarzy lądował. Chciałem to uchwycić. Trochę nie wyszło bo idiotką ciężko takie rzeczy robić, ale płakał przecież nie będę. Dobrze jest! ;-)

Nie mogę niestety znaleźć w sieci kawałka Rebekki Bakken - Even if you buy me thousand cars... Szkoda, bo to jest po prostu mistrzostwo świata! Jeden z najmądrzejszych tekstów jakie kiedykolwiek słyszałem. Podpinam jednak inny piękny kawałek z tego samego albumu, który da chociaż próbkę wokalu, no i brzmienia.

Brak komentarzy: