sobota, 10 stycznia 2009

Pierdolnę!

News.
Podobnież w Stanach rynek nieruchomości załamał się tak, że z powodu niewypłacalności klientów banków, w których zaciągnięto kredyty, domy chodzą po $1000.
Oczywiście nie tyle istotna jest bezwzględna wartość, co towarzyszące temu zjawisku konsekwencje.
Tak sobie pomyślałem... Co jeśli obywatele innych krajów mogą kupić te nieruchomości?
Stany zostaną zalane przez europejską biedotę, która pokupuje sobie te domy na wakacyjne posiadłości? Nawet jeśli nie, to i tak kurwa im się struktura społeczna do reszty pojebie, że szok. A może nie pojebie? Może się po prostu wymiesza... To może nawet być pozytywny efekt... Hmmm... Meksykańska biedota na ten przykład zyska. Ciekawe zjawisko to. Naprawdę ciekawe. Trochę jak z karczowaniem kilkusetletniego lasu. Stare, wielkie, solidne drzewa znikają a na ich miejscu wyrastają drzewka, które, gdyby nie ta ingerencja, nigdy by nie miały szansy na odbicie od gleby i dokonały by tam swojego żywota, stłamszone...
A tak swoją drogą tak mnie trachło, że jeśli chodzi o rynek nieruchomości to szanse na własne M, pojawiają się częściej niż się spodziewałem. Właściwie to co chwilę można coś wykombinować. Taki np. hektar ziemi w Argentynie za jednego Big Mac'a...

Brak komentarzy: