poniedziałek, 19 stycznia 2009

Dziękuję panie kliencie!

Wchodzę do sklepu na dole w bloku i słyszę te słowa...
W piątek czy w sobotę robiłem małe zakupy w stylu fajki, bułki i jogurt. Wziąłem 2 paczki fajek ale mi zabrakło kasy no to poprosiłem panią żeby mi odliczyła jedną paczkę fajek. Odliczyła tylko zapomniała z torebki wyjąć...
Po powrocie do domu się żem zorientował nie? Co ja Mariolka jestem?
No to odniosłem. Polazłem w ciapach. A co?!
Szefowej - bo to szefowa akurat mi sprzedawała te faje - nie było w momencie, gdy oddawałem fajki. No to dzisiaj mnie dopadła w te właśnie tytułowe słowy.
Jak miło... :-D
No i może to jeszcze nie weekend ale poniedziałkowy wieczorek na luzaka czas zacząć. :-D
Kupiłem czekoladę. Będzie rozpuszczanie a potem picie takiej gęstej, pysznej czekoladki! Mniam!

2 komentarze:

momo pisze...

tuszę, że ta beznadziejna uczciwość w rodzinie idzie... co za pech! ;)

Bart pisze...

Hmmm... Bo tego warta! ;-)