sobota, 10 stycznia 2009

Dzień dobry!

- Poproszę czerwone marlboro i żółte łaciate, litrowe.
- Żółte, czerwone łaciate? Yhhh...
- Tak, żółte, czerwone, żółte łaciate poproszę...

Do kina mi się chce... i płytkę Ayo mi też się chce... Hmmm...

------
Nawet nie apdejt... Nie mogę się zdecydować. Myślę poważnie o rozpoczęciu kolejnego wątku językowego, znaczy się nauki kolejnego języka, równolegle oczywiście do hiszpańskiego bo tego jeszcze na tyle nie umiem żeby uznać za wystarczający poziom ale gramatykę mam już na tyle opanowaną, że w miarę luźno z Czechem po hiszpańsku mogę się porozumieć. ;-) Jest więc capacity na kolejną porcję danych.
W każdym razie chodzi mi po głowie nawrót do francuskiego albo od zera włoski... Wybór wcale nie jest taki prosty. Rozsądek w walce z emocją. Ha! Znamy to z innych dziedzin życia doskonale! :-)))
Pewnie skończy się to tak, że się kurwa mandaryńskiego zacznę uczyć. Jak nic!

2 komentarze:

wojt pisze...

Ale Pan ma ostanio zachcianek :)

Pozwolilem sobie wyslac maila, coby nie publikowac linkow chyba niekoniecznie legalnie...

Bart pisze...

Się chce to się ma! ;-)

Dzięki! Odpowiem poza anteną.