środa, 31 grudnia 2008

Same ciekawostki...

Hmmm... Nie żebym wstał o tej porze! Wstałem o 4:59... no przynajmniej zanim otworzyłem oczy na tyle żeby w ciemnościach warszawskich dostrzec wyświetlaną w tunerze godzinę... Pierdolę! Zamiast w radio, to ja tuner!

Popierdolony sen miałem. Opowiadał nie będę bo go nie rozumiem za bardzo a jeszcze jaki znawca tudzież znawczyni się trafi i jeszcze co z tego wyłowi czego bym nie chciał... W każdym razie dziwne uczucie. Sen ten odbieram - póki go jeszcze nie przetrawiłem - tak, jakby miał być ostrzeżeniem przed czymś ale ja nie mam ochoty być ostrzeganym. W dalszej kolejności pojawia się myśl, że egoistyczniejesz Barteczku i kurwa to też mnie jakoś szczególnie nie wzrusza...

Pierwszego dnia po powrocie do Wawki waga wskazała 71.0 kg. Kolejne poranki to 70.2 oraz 69.9... Tyle się nawpierdalałem, że to po prostu historia! Na śniadanie ciasta, keksy, serniki - tych to się nawcinałem! - na drugie śniadanie ciasta, na obiad kolację i drugą kolację ciasta a między posiłkami ciasta... No kurwa to są święta! I żeby nie było, że kogoś tu oszukuję! Rodzina mi świadkiem i okrętem! Dopiero ostatniego dnia, obiad wyglądał tak, że wciągnąłem pół kotleta mielonego i z 1/3 talerza buraczków... ;-)

Ok. Trza wypić drugą kawkę, zajarać i do wyra...

Aaaa... Wczoraj się pozbyłem stołu! Dostałem w zamian czekoladkę. Teraz mam w chałupie więcej słodyczy niż, gdy wyjeżdżałem na święta...
Dałem wczoraj ogłoszenie i pralka poszła w jakieś 5 minut. Poszła w tym sensie, że kobieta się wzięła zapisała. Miała ją odebrać wczoraj ale nie odebrała. Umówiłem się na info dzisiaj. Zarzeka się, że ją odbierze ale kto ją tam wie. W każdym razie mam ostatni dzień na pozbycie się jej z byłego mieszkania...
Dzisiaj znowu wizytacja więc na Marinie... Naprawdę radzę stronić od nowokurwaczesnych osiedli z milionami krat, zamków i w chuj w ogóle wszystkiego!

Kolorowych!

Brak komentarzy: