czwartek, 4 grudnia 2008

Co za poranek!

Po wczorajszej zniżce formy, dzisiejszy poranek mija wręcz bosko.
Nawet się z domu wytarabaniłem o 08:20. To całe 20 minut wcześniej niż ostatnimi czasy. Jakoś wiecznie mi mało czasu rano na rozpęd...
W każdym razie po tym jak się wczoraj w którymś z odcinków SG-1 pojawiła Vala, to mi się humor poprawił nieziemsko. Cudny jest ten serial, szczególnie ze względu na serwowane poczucie humoru. Nie ukrywam, że przystojniaków też tam mają, i to jeszcze jakich!!!
Teleportowanie się do pracy mijało dziś wyjątkowo miło bo w jednym autobusie było dwóch tak nieprzeciętnie przystojnych facetów, że nie wiedziałem na którego się gapić...

¡Ojalá sea así siempre! :-P

Brak komentarzy: