wtorek, 25 listopada 2008

Co za dzień?!

Po pierwsze, dowiedziałem się jak na laptoku wklepywać prosto z klawiatury takie nie nasze ogonki, jak np. á, é, ĺ, etc...

Po drugie, zadzwonił do mnie kolega z byłej pracy, z TP znaczy się, starszy ode mnie o bagatela przeszło dwie dekady, i powiedział mi, że ma do mnie szacunek jak do mało kogo! A przecież byłem jego szefem... :-D
Dzielę się tym tutaj bo to dla mnie wielkie wydarzenie. Nie żebym nie widział wcześniej sympatii, czy jakkolwiek to nazwać, ale taki kaliber, to naprawdę coś niesamowicie miłego. Zadzwonił zapytać co tam u mnie. Niczego nie chciał. Niczego ode mnie nie oczekiwał.

Wobec tego co się dzieje z otoczeniem, nie żebym nie widział co się dzieje ze mną, to było naprawdę miłe zaskoczenie.
Podobnie, kilka dni temu nawiązałem kontakt z moim byłym, przed byłym szefem. Jego otwartość i chęć nawiązania kontaktu również mnie podbudowały.

Są jeszcze dobrzy ludzie. Ważne dla mnie jest żeby mieć świadomość, że tacy na tym świecie jeszcze są.
No i się dzięki temu czegoś nowego o sobie dowiedziałem, ale teraz o tym nie będę traktował.

Być może jutro coś się wydarzy w kwestii mieszkania. Jestem w każdym razie umówiony na telefon.

Pożyczę wsiem miłej nocki i sam udam się na spoczynek, szczególnie, że godzina młoda to może odsapnę trochu...

Brak komentarzy: