piątek, 17 października 2008

Sounds reasonable to me

New NASA law allows for possible shuttle extension

Siadłem przed chwilą przed tivizorem i patrzę a tu AXN pack'a mi włączyli! A miało być od listopada dopiero! Włączam AXN Sci-fi a tu zaczyna się akuratnie SG-1! No kto by pomyślał? :-)))

A tak przy okazji. Ciekaw jestem jak minie dzisiejsza noc bo anginiasty jestem ostatnimi dniami i to z dodatkowym kurwa pakietem atrakcji. Ja nie wiem o co chodzi ale od poniedziałkowej nocy ani razu nie spałem bez przerywnika dłużej niż 3 godziny.
Jest szansa, że dzisiejsza noc będzie już całkiem całkiem ale nie żebym krakał. Se jeszcze nadziei narobię.
W każdym razie pierwszy raz w życiu miałem okazję doświadczyć czegoś co chyba majakami się nazywa jak się tak patrzy na kogoś w takim stanie co mnie się przytrafiło być. Przy temperaturze 39.7 nie wiedziałem co się w ogóle dzieje, czy ja coś muszę czy nie muszę robić, i w ogóle ale o co chodzi? Jakieś kurwa schizy bo raz jak się popatrzyłem na zegarek to była godzina 06:06 a za drugim razem 07:07 i kurwa od razu spiskowa teoria dziejów... No niezła jazda. Dodatkowych atrakcji opisywał nie będę ale byłem naprawdę przerażony. Wczoraj to już byłem na skraju wybierania numeru 112. No ale kryzys - odpukać - minął. Dzięki jednej dobrej duszy jakoś to wszystko zniosłem i wielkie dzięki za to składam, tu, na forum. Po prostu piękny umysł!

No, antybiotyk na tyle się chyba już rozgościł w członkach mych, że już nawet gardło bez dodatkowego znieczulenia nie powoduje napięcia potwarzowego z chwilą przełykania czegokolwiek. Czuję, że to gardło jeszcze mam ale już mogę chyba odsapnąć. Wbrew zapowiedziom pani lekarki, praktycznie nie miałem stanu podgorączkowego. Raczej cierpiałem na niedogrzanie, bo, trochę wczoraj i dzisiaj przez większość dnia, temperatur kształtował się między 36.1 a 36.3. No to jeśli chodzi o gorączkę to by było na tyle. Aaaa. Jeszcze se teraz w trakcie pisania posta zmierzę una vez mas. A co?
Pozostaje mieć nadzieję, że idzie ku lepszemu.

No jeszcze se w trakcie posesemesowałem i jak wróciłem tutaj to już nie wiem co więcej zapodać.
W każdym razie nie często i nie gęsto się zanosi, że w najbliższym czasie się będę udzielał ale to już zresztą widać od jakiegoś czasu. Nie żeby tylko o choróbsko się rozchodziło...

No i jest rezultat! Miernik, wysoce technologicznie zaawansowany (bo w końcu z materiałów, które powinny być zakazane składający się, i do tego ręcznie sterowany), wskazał 36.4.

No to idę se polukać aż do zmęczenia materiału. Może zasnę jak człowiek chociaż dzisiaj.

Miłej nocki!

8 komentarzy:

jasper c. pisze...

Jako że słowa leczą, nic nie leczy skuteczniej, jak uświadomienie choremu, że nie jest chory!Jesteś już zdrowy, a będziesz jeszcze zdrowszy, tak zdrowy, że bardziej już nie można i tego się trzymaj!
Serdeczności!

Bart pisze...

O raju! Bardzo dziękuję!
Jestem dobrej myśli.
Nie ukrywam, że odkąd sensacji wyraźnych brak (mimo, że to dopiero godziny - odpukać), to chęć powrotu do pracy maleje z każdą chwilą... Jakoś mi się domatorskie życie podoba. :-)
Ciepło pozdrawiam!

jasper c. pisze...

A ja zapraszam do siebie na zupę. Dla rekonwalescenta-zupa marzenie!

Bart pisze...

Ależ to miłe!
Doprawdy!

Tylko ja się z domu ruszę dopiero jak będę zdrów a jak będę zdrów to już rekonwalescentem nie będę... :-D

Ale ja to sobie zapamiętam na przyszłość...

Miłej nocki!

wojt pisze...

Hej Barciu, zdrowia zycze! Trzeba bylo skrobnac cos, zes chory to i ja moze jakas zupe bym podeslal:) Ja tymczasem zarobiony na maxa...

Bart pisze...

Dzięki Ci bardzo za dobre serce!
Opiekę jednak miałem taką, że tylko pomarzyć! :-D

Nawet pomidorówę trzasnąłem całkiem, całkiem i z 'opieką' się żeśmy razem zajadali.
Jeszcze z kurczaczka taką pastę do kanapek zrobiłem, że aż przytyłem od tej choroby...
Szczęśliwie niedługo do pracy i wszystko wróci do tzw. normy. :-D

Pozdrowionka!

Lucas pisze...

Witam!

No ja Ci zupki nie przytargam ale zdrówka życzę i byś tak szybko jak ja do niego wrócił.
Pozdrawiam z miasta Brzóz

Bart pisze...

Aaaa witam, witam!

No i dziękuję! :-)

Jutro ostatni dzień kuracji.
Kuźwa tydzień w chałupie przesiedziałem... To niesamowite jak człowiek pokornieje z wiekiem...