środa, 3 września 2008

O istocie awarii

Awarie mają to do siebie, że nie do końca wiadomo kiedy się wydarzą. No i jeśli chodzi o ich istotę to chyba na tyle... :-D
Dźwigowa zalana wodą... Od wczoraj. Już wczoraj była przerwa w dostawie życiodajnej wody. No ale jakoś wytrzymaliśmy.
Dzisiaj oprócz tego, że zakręcili kurki, to jeszcze wypierdoliło w kosmos prąd. Ja to jeszcze mam laptoka to w sumie mogłem sobie posiedzieć ale na baterii to i tak nie specjalnie długo bym wytrzymał. No to się trzeba było ewakuować. Sieci nie było. Poczty i dostępu do jakichkolwiek zasobów w związku z tym też nie. Nawet PABX padł bo pod ups'a żadnego nie podpięty najwyraźniej. Serwery i desktopy popadały również. A jak!
No to wyłażąc z fabryki zrobiłem jeszcze tylko fotki poczynań wodociągowni warszawskiej.
Klop zastępczy dla całego biurowca jest? Jest! No to czego się czepiacie?


Woda jest? Jest! No to o co chodzi?


Pojechałem do domu...

Sprawdziłem jeszcze po godzinach - tych oficjalnej roboty oczywiście - serwery dalej leżą i kwiczą a przynajmniej pocztowy. Luzik. Czyste sumienie.
Brykłem byłem do fryzjera, no i na solarkę też a co?!
Efekt? A ło...!


No i troszku inaczej teraz ale fajnie. Miła obsługa. Trochę drożej niż u Pani od Alkaidy ale nie chce mi się do Centrum zapierdalać i to w godzinach pracy, skoro tutaj mam 100 metrów i to do 21:00.
Jeden z uroków (nielicznych) Mariny.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

kocia: no, kochany, mój kraj urzędowania awariami stoi, a jak jest wygódka, to już połowa sukcesu. żeby tutaj były takie... :P

a tymczasem zamiast wygódek - za dwa dni wybory parlamentarne, więc dziś kraj stanął (jak przystało na afrykę): zamknięte banki, sklepy i urzędy, długie kolejki do stacji benzynowych i nasi pracownicy nie pojawili się dziś w pracy. ja chyba nigdy nie zrozumiem ich mentalności...

Bart pisze...

No heellooooo!
Tak. Pamiętam jak mówiłaś, że poszłaś zapłacić rachunek za prąd, to Cię byli przegnali w inne miejsce, bo sami nie mieli prądu... Jak dla mnie mentalność bomba! Trzeba po prostu zaakceptować. Nie ma innej rady. ;-)

To jest ciekawe z tymi wyborami. Ja to bym się spodziewał, że to jeden wielki pic na wodę, fotomontaż (szczególnie tam u Cię) ale z pompą musi być... :-D

Pozdrowienia z białego lądu! ;-)