czwartek, 4 września 2008

No to gacie przyszły!

Gacie kupuję przez internet.
Wobec tego co tu się wyprawia niewątpliwie tragikomicznie to zabrzmi ale się wstydzę kupować gaci w sklepie...
No to se zamawiam w sieci.
No i po kilku dniach boksowania się z byłym Masterlinkiem, dotarły w końcu gacie do mnie do firmy! No tak, bo oni pracują w godzinach mojej pracy i ni chuja nie da się z nimi inaczej dogadać.
W każdym razie obciach na całego!

No ale za to teraz mam pokaźny zestaw nowiuśkich bokserków czy szortów czy jak kto woli. Chodzi o takie krótsze i obciślejsze gacie bo takich spadochronowatych to ja nie miewam.
No zresztą było widać na wcześniejszych zdjęciach z cyklu opalanie się w ogrodzie... no to takie właśnie.

Wszamałem dwie parówki i taką bułę z ciasta francuskiego nadziewaną - powiedziałbym, że - bigosem. Pyszności!
Dopijam kawkę i powolutku człapię na brydżyka.

Brak komentarzy: