niedziela, 28 września 2008

Nawrócony

Here I am!
Back to my włości...

Martwi mnie jedno z tej całej eskapady. Trochę przegiąłem z jazdą w tamtą mańkę i kurwa trochu punkciorów na konto prawka mi wpadło. Co do kasy, to rabat został mi udzielony w wysokości 50% i w ten oto sposób mam tylko kurwa pięć stów do zapłacenia. Mam tylko nadzieję, że po drugiej w tym roku wpadce, kiedy to Pan miły policjant (ten co mi się tak podobał - pisałem na blogu jakoś w kwietniu chyba) powiedział mi, że pierwszych 8 punktów nie wpłynęło na moje konto, to że faktycznie nie wpłynęło, bo jak wpłynęło, to się chyba jednak wezmę i popłaczę... No ale może tak powinno być. Może tacy jak ja nie powinni jeździć. Tak może dla wszystkich będzie bezpieczniej. Chociaż ja się wyprę, zaprę i w ogóle przeprę, że żadnego zagrożenia na drodze nie stworzyłem. To jakby kto pytał.

3 komentarze:

wojt pisze...

Oj, skad ja to znam. Panowie w srebrnych i czarnych Megankach na tej trasie mnie juz dobrze znaja:) Ciezko jezdzi sie ta trasa... A w piatek przyszlo z US wezwanie do zaplaty zaleglego mandatu spod Nidzicy, ktory gdzies zwieruszylem;)

momo pisze...

http://scienceblogs.com/pharyngula/2008/09/a_little_sunday_morning_surrea.php
się dziś narobiłam sushi i tak mi zostało...

Bart pisze...

-> Wojt: Ta była srebrna... :-P

-> Momo: słuchasz takiej muzy w trakcie robienia sushi i nie tylko? ;-) No muszę powiedzieć, że tzw. głupawki można dostać przy tej muzie albo jak się już takową ma, to dobrze sobie taką muzę zapodać. Idealnie do siebie te dwa zjawiska pasują! :-D