piątek, 5 września 2008

Chuj nie temat. Nie będzie żadnego tematu!

Tylko spokojnie Bartuś, tylko spokojnie...
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć...
Żeby potem nie było, że nie doliczyłem.
Chodzi oczywiście o Pekao SrA!!!!! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!
KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć...
Jeszcze raz pisałem. To nie było copy/paste...

W internetowym tym syfie do tych ichnich rachunków zmieniłem dzisiaj adres do korespondencji. Nie dość, że: 1) musiałem się do kurewstwa wziąć i zalogować (no toż to tajności i poufności jakich świat nie widział!) 2) po zmianie adresu potwierdzić transakcję sesemesowym kodem, to jeszcze dzwoni do mnie babka (świeć pani nad jej duszą), że ona będzie potwierdzać... No to jadziem: 1) wprowadź numer klienta 2) pin ... wraca do słuchawki pani... 1) jak się nazywam (bo wcześniejsze pytanie czy rozmawiam z panem bartłomiejem michalunio to oczywiście w pizdu jej kurwa spierdoliło gdzie w las jaki) Evaaaa?????, 2) proszę podać datę urodzenia 3) nazwisko panieńskie matki
Myślę sobie to CUD, że jeszcze żyję...
Pani czyta aktualny adres - po 20 centymetrowego chuja????
Pani czyta nowy adres... i o to jedynie mogło ewentualnie chodzić...
Pani mi mówi, że wyciągi będą chodzić na adres stałego zameldowania...

Zgon...

Rebooting system...

Operating system not found...

Retrying to reboot...

Runtime error 00x0000000039009320090048009302000003141592653

Rebooting...

Starting Windows...

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć...

Kurwa, jak chcę żeby mi wyciągi do domu przychodziły to muszę do oddziału dymać..............

Migotanie komór...

Reboo....

General fuck-up...

4 komentarze:

jasper c. pisze...

Witaj w gronie sierot po BPH :)! Ta fuzja z Pekao SA to masakra i przykład modelowy, jak nie należy robić fuzji banków.
P.S. moi klienci zupełnie przypadkowo nazwali ten bank "ten z żółwiem". Jakie to trafne!
Nie pij coli! Ta słodzona, farbowana woda tuczy i zabija!
Serde.

Bart pisze...

Ale ja coli nie piję. No jakoś raz na miesiąc mi się zdarzy wypić jakąś pepsi czy co innego gazowanego ale tak generalnie to dziękuję. ;-)

jasper c. pisze...

A pepsi to niby jest coś innego? All's the same shit:)
Batoniki też, never! Ale polecam czarną czekoladę od Lindta. Z solą. A Touch of Sea Salt. Himalaje! Czekolada to warzywo.

Bart pisze...

W Twoim rozumieniu to to samo ale w moim ma zupełnie inny smak. Nie piję tego na codzień ze względów czysto praktycznych a nie walorów smakowych... Na czekoladę to mam często jazdy i Lindt'owe - niektóre - naprawdę poważam.