niedziela, 24 sierpnia 2008

Ta da! I'm back!

Muszę przestać sobie obiecywać, że się walnę na drzemkę...
Gówno! Tak to się nigdy nie walnę!

Zrobiłem kawkę... już chyba trzecią dzisiaj.
Odwaliłem płukanie z odwirowaniem - taki etap prania ręcznego. Najbardziej w tej czynności podobało mi się rzucanie skarpetami na ściankę od wanny, bo te skarpety tak wdzięcznie się do niej przykejały i tak sobie wisiały, sprawiając wrażenie, jakby właśnie ich tylko nie dotyczyły prawa, skąd inąd okrutne, fizyki de nuestra realidad...

Nastawiłem kolejne pranie także mam czego pilnować. Umówiony na dzisiaj obiad już odwołałem, jak na dobrze wychowanego chłopczyka przystało.

Brak komentarzy: