wtorek, 19 sierpnia 2008

Polecam Google Reader!

Dzisiaj wynalazłem z samego rańca nowy komponent mojego małego googlowego królestwa - Google Reader!
Od teraz na stronie głównej w przeglądarce, obok pogody, headline'ów z RP, podglądu poczty i innych pierduł, mam jeszcze podgląd blogów, które czytuję!
Rewelacyjne narzędzie! Wszystko teraz jak na dłoni. Nie trzeba klikać, brykać, pamiętać (tudzież zaglądać do notatnika) adresów tych wszystkich stron do odwiedzenia. Tak się to definiuje raz i dalej się już samo kręci.
Niestety nie wszystko się daje subskrybować jak się okazuje ale to i tak znacząco upraszcza sprawę. Trend też dobry, więc jest super!

Wracając do chałupy stwierdziłem, że muszę się kopsnąć do solarium na rekonesans. No i się kopsnąłem. Chodzi mi po głowie karnet na 160 minut bo większych nie mają... Mogli by podtrzymać tą tendencję do zniżek to ja bym wtedy wziął karnet na ∞ liczbę minut za 0 złotych...
Niewątpliwie zaraz będę brykał na solarkę bo już blednę w oczach... Jak ja już to widzę, to znaczy, że naprawdę najwyższy czas!
Co do karnetu to się muszę jeszcze zastanowić. W prawdzie zasiłek dla bezrobotniaków w drodze ale też nie mogę tak wszystkiego od razu wydać... trochę nie przystoi...
No dobra. Pora jedzeniowa się zbliżyła. Czas na szóstką zakąskę w dniu dzisiejszym a z zamiarami pójścia spać kiele 23:00, to i pewnie siódmego wpierdzielania, pyszności jakichś nieprzeciętnych (np. jajca z majonezem), się doczekam...

Brak komentarzy: