niedziela, 24 sierpnia 2008

Oj tak mnie się nawinęło...

No tak. Eremefka zapuściła kawałek z serii, należało by (kurwa ja się nigdy nie nauczę kiedy to by pisze się łącznie a kiedy oddzielnie...) powiedzieć tych smętnych. Żeby się źle nie zrozumieć uwielbiam smętne kawałki.



No. I zasadniczo mnie tak tracha ostatnimi czasy bo rewolucja we łbie jaka się dokonała to powoduje. Do jakiegoś czasu wstecz, nie, nie znowu aż tak odległego, taka muzyka powodowała straszliwą tęsknotę i chcicę do czegoś, co mi się wydawało, że ma każdy. No prawie każdy. Szczęśliwie, życie było dla mnie na tyle łaskawe, że po kolejnym kopniaczku w dupsko (nie chcę mówić kopniaku bo to sobie rezerwuję na naprawdę poważne problemy życiowe) wkońcu oprzytomniałem. Obecnie lubię słuchać tych kawałków bo przypominają mi moje własne, jak najbardziej autentyczne uczucia, no i fakt, że takowe posiadam, i to jest piękne. Jakby jeśli chodzi o te sprawy, to mogę powiedzieć, że funkcjonuje to na zasadzie takiego czasem spotykanego powiedzonka, które wbrew pozorom ma sens - mam wiarę ale nie mam nadziei. No jakoś nie przyszły mi, do łba ograniczonego skąd inąd, lepsze słowa, bo te nie są najlepsiejsze, ale oddają moje spojrzenie na sprawy miłostek. Chyba się w tym zakręciłem ale inteligentniejsi ode mnie zrozumieją, a mniej inteligentni to po prostu oleją.

No a do dzisiejszego zalewu postami właśnie wróciłem bo trochę z robotą nadgoniłem.
A propos... dzisiaj jakiś potop postów w eterze tak swoją drogą nastąpił. Miło. Nie jestem sam w tym szale! Ekshibicjoniści! Łączmy się! Byle nie w pary...!

Kurwa, muszę się zrestartować z tym kompem bo się mnie wszystko jebie. Kurwa paski w IE się pochowały i poprzestawiały. Kopiowanie prawym przyciskiem myszy nie działa. MS kurwa Word się nie chce otworzyć... No laptok się chyba spocił... no nie widzę innej opcji. Dobrze, że ja nie do końca kretynem jestem... znam różnicę między kopiuj i wklej wybierane po kliknięciu prawym przyciskiem mychy lub w opcji Edycja gdzieś tam u góry okienka, a ctrl+c i ctrl+v...
Ok. Naprawdę się resetuję...

Brak komentarzy: