niedziela, 27 lipca 2008

Dzika plaża...

No i dzisiaj skoro świt, Krzysztof wyciągnął mnie na plażę... Po wczorajszym grilowaniu ostatecznie zwlokłem się z wyra po 13:00.
Tak więc zapodaję kilka świeżych fotek lokalnego pięknisia...






Fajne też było to, że mimo całej otaczającej beznadziei, ruch turystyczny jest tak duży, że aż żal dupę ściska, że nikt nie wychodzi temu naprzeciw...
No ale sraczki z tego powodu nie będę miał więc luzik... po prostu szkoda...
Nie wygląda to na kurort ale warunki są jakie są... Właśnie problem w tym, że gdyby tylko lokalne władze chciały, to by z Fromborka zrobiły taki biznes, że to Krynica Morska by miała turystykę jednodniową...
Dwie następujące foty robione już były na zoomie cyfrowym mojej idiotki, którą na samowyzwalacz wpędzić musiałem i na puszce po specjalu usadowiłem coby to w ogóle miało jakiś sens...





2 komentarze:

momo pisze...

zara zara, czy to jest nasza dzika plaża pośród drzew i nasz cuchnący zalew? i tyle luda tam leżakuje? może to byli jacyś nielegalni imigranci z Czadu? kurczę, nie wierzę!

Bart pisze...

No ba!
Oczywiście, że to TA plaża ale muszę powiedzieć, że Zalew już nie woni tak jak dawniej. Kolory to on posiada ale zapachy iście morskie bym powiedział... no może trochę przesadziłem ale naprawdę nie wali po nozdrzach tak jak to miał w zwyczaju jeszcze całkiem niedawno...
Ile z tego było imigrantów to nie wiem. Wiem, że jeszcze będąc na plaży Krzysiek powiedział, że nikogo nie poznaje... o czymś to świadczyć musi. :-))))