sobota, 28 czerwca 2008

Kto wchodzi ze mna w spółkę pt. własna knajpa?

No nie wyrobiłem!!!
Nie dość, że zrobiłem dzisiaj obiad dla wsjech składający się z bakłażana a la schabowy, ryżu z groszkiem, rzodkwią i koperkiem (takim prosto z ogrodu Ciotki zza płota/ściany) i surówką z marchewki, jabłka i rzodkwi również.
Nie dość, że całą kuchnię wysprzątałem... jak zwykle zresztą kiedy tu jestem...
Nie dość, że sałatkę na kolację zrobiłem...
To zrobiłem jeszcze ciasto drożdżowe z truskawkami i boską wręcz kruszonką!
Postanowiłem zrobić zdjęcie kawałeczka ale chujowe światło i takie sobie to zdjęcie jest. Po tym jak zjadłem ten kawałek doszedłem do wniosku, że muszę poważnie pomyśleć nad przebranżowieniem się w temacie robienia ciast, tzn. iść w kierunku zdecydowanie większego udziału drożdżowego ciacha w ogólnej produkcji! No zaczynam chyba być pyszny i dumny wobec posiadanych talentów...

4 komentarze:

momo pisze...

tak mi się przypomina, jak patrzę na to ciasto, przypomina mi się jednakowoż lodowiec w twoim wykonaniu. ja pitolę, to było chyba ze 150 lat temu, kiedy ostatnio jadłam coś z twojej kuchni

Bart pisze...

O mambo czarna!
To żeś mnie dopiero historię przypomniała była! :-D
A z tym 'lodowcem' to Ty wiesz, że to nawet niegłupi pomysł masz. Toć to takie banalnie proste i piec nie trzeba... Już tego czegoś to z kilkanaście lat nie robiłem... Borówki jednakowoż by się przydały - pasują do tego jak nic innego!
Daj znać jak będziesz witać w tych stronach to na tę specjalną okazję cosik spreparuję dla Cię. :-D

momo pisze...

a będę, będę na pewno 26.07, a wczesniej to jeszcze nie wiem, ale pewnie koło 20go, czyli tydzień wczesniej - moi rodzice wtedy przyjeżdżają :)

Bart pisze...

No to pysznie!
Wczoraj zrobiłem lodowca po uprzednim zapoznaniu się z opinią rodzicielki w tym temacie. Jak się należało spodziewać, opinia była pozytywna - rodzicielka bowiem wyraża chęć na spreparowanie praktycznie wszystkiego, co zawiera cukier... :-P