niedziela, 15 czerwca 2008

bosz...

Wstałem dzisiaj o czwartej... Nie wiem co się porobiło ale jakby dłużej już spać nie mogłem. Szczęśliwie ojciec się chyba Zieloną Żabką na rejs po zalewie wybrał i komp był wolny. Oprócz wysłania cv na 3 stołki w IBM'ie i paru innych miejscach wysłałem też aplikację na kierownika kurwa drogerii w Braniewie. W pakiecie mają kurwa rabaty dla pracowników... No gdyby mnie w tym castingu kurwa wybrali to by chyba z torbami poszli... Sam bym se kurwa takie rabaty dawał, że by się nie pozbierali... że nie wspomnę już o tym gdzie miałbym to wszystko trzymać... :-P

Mateusz wczoraj się pytał czy nie chcę iść z nimi (tj. z nim i jego rodzicami) na zbieranie truskawek... Dziecko jeszcze nic nie rozumie. No może jak się idzie stadkiem i cały urobek do jednego wora wpada to jest w tym sens ale w pojedynkę na własny rachunek toż to nawet potem na lekarza od kręgosłupa nie wystarczy... a propos anatomii to mi się teraz tak przypomniało... hi hi hi... rozmawiałem kiedy z kuzynią Anią i się pochwaliłem ile to ja kiedyś u siebie żeber naliczyłem... pisałem o tym na blogu, że niby 14... zapomniałem dodać, że to po jednej stronie było... podobnież zwierzę pt. człowiek ma 7 par, czyli razy dwa to daje 14, ale ja mam 14 x 2 co daje ździebko więcej...

To ta poranna pora...
Dopiję kawkie i do wyra bo się powoli zaczynam słaniać... albo skłaniać...?

Niebo od 4:00 kurwa błękitne. Słonko wali drzwiami i oknami... Po dobudzeniu trza się ofrezować i wystawić cielsko na napromienianie bo już blady jak ściana prawie jestem. Na solarce to już nawet nie pamiętam kiedy byłem - napewno przeszło dwa tygodnie temu bo jak tu byłem ostatnim razem to już mnie na solarce jakiś czas nie było a to było dwa tygodnie temu...

Niech się ociepli to może wydębię od ojca Matizuuuu i śmignę do Piasków... Hmmm... było by miło... :-D

Jeszcze se szluga skręcę...
No to miłej nocki!

Brak komentarzy: