czwartek, 8 maja 2008

różności dzisiejsze

Tak mnie się zebrało dzisiaj żeby przesłuchać pięć oceanów... zgodnie z zapowiedzią zresztą...
Chciałem zapodać tu trochę kawałków, które mi się z tym czy z tamtym kojarzą ale doszedłem do wniosku, że to by była przesada. Szczególnie jak usłyszałem jeden kawałek.
Dalej pomyślałem, że zapodam tylko po jednym z każdej płyty, które wg mnie są najfajowniejsze wedle dzisiejszych nastrojów :-P ale... na you tube oczywiście tego nie ma. Zostawiam więc temat bo lewizny robił nie będę...
Chociaż w trakcie słuchania nie byłem wkurwiony tak jak teraz bo pewna pani nieźle namieszała...

Ok.
Wracając do wątku związanego z pracą o czym napomniałem jedynie sms'em.
Chodzi o to, że do końca tygodnia niedoszły szef miał dać ostateczną odpowiedź. Znaczy się wóz albo przewóz.
Ja se przedwczoraj szedłem z nowymi jeansami (za ostatnie pieniądze kupiwszy oczywiście) i tak se pomyślałem, że zagadam do mojego ex... szefa oczywizda. No i zgadałem bo to po drodze było. Powiedziałem, że jak może to niech coś z tym fantem, z którym tepsiarskie kadry mają zagwostkę, a jak nie to chuj, będę pracował w makkwaku i, że generalnie mnie to już wszystko ryba. Poklepawszy mnie z miłości chyba po plecach powiedział, że zna kolesia w kadrach i zobaczy co się da zrobić. Dzisiaj ja ci stoję na fajku przed hedkłoterami tepsy i dostaję napierw esa od niedoszłego, że pojawiło się światełko w tunelu i, że czeka na konkrety z kadr. Dosłownie za 2 minuty idzie mój ex i mówi, że gadał z kolesiem z kadr i się okazuje, że nie ma problemu, znaczy się mój przypadek jakby nie stanowi żadnej zagwostki dla kadr. Pozostaje zatem przeczekać piątek z nadzieją na telefon od niedoszłego coby mi w końcu może zapowiedział, że już doszedł...
No zobaczymy. Sam se narobiłem znów nadziei bo gdyby nie ten papieroch z byłym to by dupa blada z tego wszystkiego wyszła - co do tego jestem przekonany.
Spadam bo pani co namieszała właśnie mnie namierza... idę się żreć...

Brak komentarzy: