środa, 21 maja 2008

a nie wiem jaki temat

No i tak. Rozmawiałem dzisiaj z Niedoszłym...
Powiedziałem o niecnych mych zamiarach piątkowych z coca-colą w roli głównej. Nie wiedzieć czemu to on mnie jeszcze przepraszał. Umówili się w każdym razie na kawkie w poniedzielnik. Jakby furtki sobie nie zamknąłem ale skoro do dzisiaj nic się w tepsie nie wydarzyło to do poniedziałku nic się z pewnością nie wydarzy. Ciekaw jestem natomiast rozmowy piątkowej. Garnek odebrany i już w szafie sobie się chuśta. Jutro będzie próba generalna. :-D

Kurwa! Ostatnimi czasy obżeram się jak świnia. Paczka pop chock'ów schodzi na ten przykład w cztery dni. No już nie wspomnę, że całość ma 188 kc. Ostatnio też zakupiłem małe opakowanie lu petitków - te również cztery dni maltretowałem. Nie wiem za bardzo jak wrócić do normalnego kalorycznego limitu bo bym musiał chyba co godzinę coś opierdzielić... No ale bez pośpiechu. Grunt, że waga już tak drastycznie nie spada. Dziś zanotowałem raptem 66 koma 0.
Od tego rabotania w tym magazynie mam takie zakwasy w nogach, że sam nie wiem. Dlaczego w udach a nie w łapach jakich? Kurwa w dodatku już tyle rozciągająco relaksacyjnych ćwiczeń robię, że mogłoby odpuścić. No jak dobrze pójdzie w piątek to już więcej do tego magazynu nie pójdę. Dzisiaj miała zresztą magazynowa koleżanka dzwonić w sprawie kolejnego zlecenia ale jakoś nie zadzwoniła. Nie to nie. Mi to nawet na rękę.

Z tym luxemburgiem to ktoś chyba sobie jaja robił. Koleś nie zadzwonił tak jak się umawialiśmy a jak mi się pojawiło nieidentyfikowalne połączenie to domyślając się, że to ten numerant, po prostu olałem. Dzisiaj już nie dzwonił. I dobrze. Jakimś dziwnym trafem mnie kurwa takie żarty nie bawią. I chuj!

Muszę się na portale pologować jeszcze i poprzeczkę podnieść coby kmioty jakieś się nie odzywały.

Brak komentarzy: