sobota, 19 kwietnia 2008

Porypania ciąg dalszy

Założyłem sobie profil na jednym z ogólnodostępnych portali dla łowców głów...
Namierzył mnie jakiś kolo wiekiem przerażająco zbieżnym do wieku mojego byłego.
Oho! Czerwone światełko, myślę sobie.
Ok. Wyklikałem kilka mesydżów i nawet się sympatycznie zaczęło robić ale przyszło co do objawienia się z fotki. Nie widziałem przeciwskazań bo sam byłem ciekaw jak delikwent wygląda. Okazało się, że to jeden wielki kłębek tkanki mięśniowej. I co się dziwić, że facetowi bardziej zależało na fotce bicepsa niż mojej twarzy? Ja to jakiś naprawdę porypany jestem! Co ja w ogóle sobie wyobrażam??? Koleś nie dostał fotki bicepsa, tricepsa ani żadnego innego cepsa. Miałem nadzieję, że się obejdzie w 100% ubranymi fotkami ale gdzie tam?! Biceps musi być! Koleś się zrobił tak namolny, i tak nie mógł mi odpuścić, nawet próbował mnie brać pod włos - znaczy taki mały szantażyk, że on przecież swojego bica pokazał, że już milion czerwonych lampek kurwa waliło po oczach.
Skończyłem tą żenującą ostatecznie wymianę bitów. Zastanawia mnie tylko co takim ludziom siedzi pod tymi czerepami, że do takiego popierdolenia w ogóle dochodzi? Co oni w ten sposób osiągną? Czy to naprawdę tak jest, że te pedały popieprzone to nie chcą żadnych stałych układów, że to wszystko co kurwa wygadują to jeden wielki fotomontaż?
Nie rozumiem. I na szczęście dla mnie nie czuję się zobowiązany rozumieć.

Przypadkiem wpadłem też na profil imiennika mego, którego poznałem... oj bedzie tego z jakieś 10 latek! Fajny to koleś bo poznaliśmy się przez neta i po pierwszej kawie, on do mnie dzwoni i mówi prosto z mostu, że nie jestem w jego typie. Ja na to, że ok i tak się kumplowaliśmy przez kolejne lata. Ostatnie 4 lata mojego życia były druzgocące. Z Bartkiem też zerwałem kontakt. Zastanawiam się teraz czy go nie próbować reanimować ale trochę się boję. Wstyd mi jak nie wiem i w ogóle nie wiem czy mam dosyć siły na to żeby się kajać kolejny raz. A może warto. To w końcu była taka bezinteresowna znajomość. Żadnego seksu, żadnych zobowiązań. To jedyny taki przypadek, który mi się trafił w tej branży. Muszę jeszcze pomyśleć.
No dobra! Trzeba się wypindrzyć i kłaść spać.

Brak komentarzy: