sobota, 19 kwietnia 2008

Palomas

tym jednak razem nie blancas...

Już prawie od tygodnia siedzę u rodzinki i co się z chałupy nie ruszę to gruchotanie gołębia słyszę. Czasem dwóch a nawet więcej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że słysząc ten dźwięk mam wrażenie, że właśnie zaczynam słuchać mojej ulubionej płyty wyprodukowanej przez moją ulubioną w świecie muzyki postać Kate Bush.
Kawałek jest jak dla mnie wyrąbisty.

To zastanawiające, że nasze gołębie gruchają tak samo jak te ze Zjednoczonego Królestwa... A tak na poważnie to jeszcze będąc w ogólniaku jak jechaliśmy na wycieczkę do Paryżewa, to jedna kumpela śmiertelnie poważnie wyraziła swoją ciekawość w temacie jak też francuskie psy szczekają. No, gdyby to nie było na serio to powiedziałbym, że babka jest pozytywnie walnięta. No cóż. Nikt nie jest doskonały a koleżanka była naprawdę sympatyczna. :-P

Dziś dają w TV filma pt. Alexander. Oczywiście widziany już przeze mnie ale przyjemności obejrzenia, jakby nie było mojego równieśnika, to sobie nie odmówię. '76 to dobry rocznik! ;-)
Żeby tego było mało to dziś tv set na mojej wyłączności, więc mogę się popodniecać do woli.

Brak komentarzy: