środa, 30 kwietnia 2008

No ktoś się kurwa w końcu doigra...!

Ale popierdolona klawiatura w tej kafejce! Anna dała mi namiar na taką nieopodal mojego lokum... Dobre, że tańsza niż ta na Anielewicza...

Zadzwonił dziś ojciec... w trakcie zresztą mycia okien. Wziąłem się za mycie bo rolety wreszcie odebrałem z lerła merlę...
Gołą dupę to teraz będę pokazywał wtedy kiedy zechcę a nie codziennie...

No i ten ojciec zadzwonił i mówi, że list polecony przyszedł. No to jest właśnie urokliwe kurwa w małych miasteczkach bo jak listonosz zna całą rodzinę, to kurwa każdemu list zostawi i nie ma zmiłuj... No ale nie ma tego złego bo tak to bym się za jakiś rok dowiedział o sprawie jak mi komora na pensję by weszła... Już jeden taki kejs prowadzę - czytaj PTKCenterHell...
Tym razem to mamcia Tepsa się czkawką odbija... Złożyłem w czerwcu ubiegłego roku wniosek o rozwiązanie umowy. Oni do tej pory nie wyłączyli linii a mieszkanie, w którym mieszkałem (tam jest zainstalowana ta linia), wynajmuje ktoś inny.
Kurwa za osiemdziesiąt parę złotych mnie będą szmacić! Żeby było śmieszniej to na ten moment z moją pracą sytuacja wygląda tak, że są dwie opcje: pracuję w Tepsie albo pracuję w Centertelu na rzecz Tepsy. Jedna i druga menda mnie szarpie. To się kurwa musi skończyć!
Jużem mail'a do Wrocławia posłał. Jeszcze ino w poniedziałek muszę potwierdzić bo mi pani na telefonie powiedziała, że ona dzisiaj nie będzie mogła potwierdzić bo jej serwer tak długo mieli... chyba pizdę se myślę...

Po ostatnim alkoholizowaniu się z Anną - wczoraj były tylko dwa wina na trzy łby - i straszliwie pysznym ale jednak obżarstwie u niej, waga pokazała wczoraj z rańca 69,5. Kurwa! Se myślę... Nigdy już nie będzie tak jak być powinno... Aż do dzisiaj. Jakież było moje zdziwienie jak ta sama waga dzisiaj trzykrotnie pokazała 68,9! Żebym to ja kloca jakiegoś walnął ale ja się jeszcze wczoraj u Anny krokietem ze szpinakiem zajadałem, pomidorówą, krokietem z ciasta francuskiego z pieczarkami, ciachami... kawami z mlekiem... Hosanna! Jest szansa, że te odchudzające metody niedługo będę mógł wrzucić do kosza. Jak tak się ponaciągam to widać już tylko pojedyncze adipocyty co to ledwo przędą. Na rezerwie jadą... Wychodzi, że reszta to już tylko skóra...
No to tak dla podsumowania dodam tylko, że kuracja trwa od lutego. Znaczy się, że w trzy miechy skonsumowałem 25 kilo adipocytowych zapasów. Strach pomyśleć jak to się mogło stać, że miałem w ogóle od czego zaczynać! Teraz będzie ćwiczenie tego i owego ale bez przegięcia. Nie chcę mieć bicepsów takich żeby mi je wywalało z rękawa t-shirt'a... Lubię jak facet wygląda konkretnie ale kurwa bez przegięcia. Muszę przyznać, że z mięśniakami nie jest u mnie tak tragicznie jak się spodziewałem jeszcze jakiś czas temu... zanim zeszła opuchlizna... Zostało jeszcze trochę z dawnej świetności. Najgorzej z brzuchem ale to się poprawi... :-P

Onki donki! Brykam do domciu.
Ciekawe czy brachu Maciej będzie miał czas i chęci żeby mi pomóc największą roletę zainstalować bo sam to cholera nie dam rady. W kuchni (bo to najmniejsza) już sam zainstalowałem ale w pokoju to by mnie szlag trafił. Na skos mogłaby nie chodzić... No nie wiem. Jakby co baby będą pomagać. Zakupię wina to se poprzyklejamy roleciny... POMARAŃCZOWE!!!

Brak komentarzy: