sobota, 26 kwietnia 2008

Kurwa nie wiem...

No i kurwa trzecie wino leci... Anna nie specjalnie kce pić... jakoś się ociąga...
Kurwa jak mi przyjdzie cztery wina obalić to się kurwa sczołgam nieprzeciętnie...
I taK już jestem kurwa nie przeciętnie nietomny...
Tak a propos, to Panu A lub M muszę dać pospust. Zacny to człek i jakby sumienia nie mam wywalać na niego swoich zaszłości... Bogu ducha winny człowiek... Fajy. Naprawdę fajy facet. Czuję się trchę nie w porządku. Bo mi się jak teraz narąbany jestem to mi się ryczeć chce, że tak się kurwa po chamsku, zachowuję się. Jak Yoda się wyrażam coby po ciemnej stornie mocy Maćku nie stawać, fajowy z ciebie facet i nie przejmuj się tymi deblinymi zagrywkami z mojej strony. To self defenese swego rodzaju. Andrew mówi, że jest sam jest diablo. I wszędzie el diablo jest... No ale na Andrew trzeba poprawkę brać... szczególnie kiedy jest po którymś tam browarze pt. żywiec...
Kurwa kończę bom się najebał nieprzeciętnie...

Brak komentarzy: