sobota, 19 kwietnia 2008

... a głupiemu radość...

No właśnie...
Kliknąłem kilka fotek ale ten aparat jest jednak totalnie do dupy bo się nie nadaje do takich zdjęć... prawa fizyki są tak okrutne, że no nie ma bata... ogniskowej nie przeskoczysz...
Bobra. Pokazuję zatem co mi się udało kliknąć mimo aparatu, mimo braku słońca i okropnego 10-stopniowego mrozu.

Na mirabeli zawiodłem się totalnie ale szkoda mi wyrzucać...


W dalszej kolejności mamy wrzos... co to nie wiem czemu teraz taki ładny no ale chwała mu za to!


Teraz będą szafirki bo tak to się chyba potocznie nazwywa... :-D


Znalazło się też coś takiego co to nie wiem co to jest ale mimo wszystko ładnie wygląda.


A to chyba każdy poznaje bo popularny to krzew, często niecnie wykorzystywany do konstrukcji żywopłotów...


No i jeszcze na koniec ktoś wyjątkowy! Hemilton tak zwany, którego na własny użytek ochrzciłem Siemimordą (to od zdrobnienia Hemiś... nie żebym był oryginalny...). Inna używana przeze mnie nazwa to Hamiltonian - dla niektórych to jakby oczywiste skojarzenie... :-P Słodka to morda niesłychanie i taki pieszczochowaty ten miś... Tak wygląda, gdy się go podrapie po gardziołku. Całkiem jak ja... Totalny błogostan. Hmmm...

Brak komentarzy: