wtorek, 22 kwietnia 2008

żenada

No i oczywizda nie wytrzymłem... Juże ci ja w kofiszopie siedzę...
Obróciłem właśnie z regularnego wypadu na solarkę no i wpadłem coby na świeżo pobazgrać bo potem to wszystko zblednie i nie będzie co do tego wracać.

Wcziera nie pojechałem pociągiem bo bratu memu się zażyczyło teleskopa w rodzime strony sprowadzić. No to od brata drugiego samochód pożyczony i łup! Jadzim!
Miło się jechało mimo, że Eskortem jechałem pierwszy raz w życiu ale niewątpliwie nieporównywalnie lepsze to ustrojstwo od Matizuuu...
Dojechałem ździebko szybciej niźli bym się pkp kompany szlajał a było by jeszcze szybciej, gdybym mandatu nie zaliczył kolejnego zresztą. Nie ma tego złego jednak jak się okazuje. Pan policjant nieprzeciętnie przystojny, w nowo znakowanym bodaj oplu z serii terenowatych zasiadał i tak wdzięcznie procedury przeprowadzał, że aż się miło patrzyło. Nie pouczał a mi się gęba nie zamykała.
Pan mówi, że 91 koma cośtam było... ja na to, że no gdybym to ja wiedział, że ograniczenie do 70 było... (a za plecami stacja kurwa benzynowa jak wół), ale gdyby tak uwzględnić błąd statystyczny to by było 2 punkty a nie cztyry... Pan do mnie, że widzi, że się dobrze orientuję... Na co ja... [no za bystry nie jestem... chwila przerwy... do procesu myślowego dołączyła jakaś zabłąkana i na dodatek upośledzona szara komóra] albo i jeden nawet by był... [kurwa coś jest nie tak pomyślałem i tu już hurtem szare downy biegną i wyksztusiłem wreszcie] no żeby nie powiedzieć, że zero! Też się kurwa inteligent znalazł! A jaki dowcipny?!
Papieroska wyjarałem i gdyby nie to, że bratu memu się spieszyło bo jeszcze nazad te 300 km musiał robić (przed świtem znaczy się chciał zdążyć obrócić), to ja tam bym chętnie jeszcze temu panu złoczyńców pomagał łapać...
Dowiedziałem się przy okazji, że poprzednie 8 punkciorów, które rzekomo zarobiłem (tak napisano na kwicie), to ja nie wiem jaką drogą idzie ale na konto moje nie wpłynęło... Pytam się grzecznie pana policjanta w te słowy, cytuję: "Że co? Chce Pan mi powiedzieć, że już nie dotrą? A ja głupi kasę puściłem!" Na co policjant pan miły, przystojny i uprzejmy, raczył był z uśmiechem powiedzieć, że niby nie wprost - bo tak może mu nie przystoi (pewnie, gdyby kolegi nie było, to by się sypnął) - ale dał do zroumienia, że raczej nie powinienem się tych punkciorów spodziewać. Tak swoją drogą to mimo wszystko lepiej założyć, że one są bo dziś rano w radio podali, że jakiś 21-latek skombinował sobie 49 punktów (proszę sobie wyobrazić, że ten koleś jest szczęśliwym posiadaczem poloneza!) - o ile czegoś nie popierdoliłem ale morał jest taki, że prawko postradał.
Była jeszcze taka akcja z tym panem policjantem przesympatycznym... Siedzi sobie pan w wozie... czeka na potwierdzenie z hedkłoterów moich danych czy czego tam, w każdym razie moich i tak sobie patrzy na drogę... ja patrzę na pana i z podziwu wyjść nie mogę... jak we malowane wrota... w pewnym momencie przejechał samochód i pan przystojny machnął głową szczerząc się jednocześnie... zgłupiałem - to podryw jakiś czy co? no to ja z gębą swoją zarośniętą nie innymi słowy tylko, cytuję: "Że co?" Ależ ja kurwa uprzejmy i conajmniej przestrachany byłem... se pozwalałem... raczej to on mi pozwalał... przejechała czarna meganka i pan powiedział, że to nasi. A ja, że miło wiedzieć... i szczerzę się jak ostatni kretyn.

Wczoraj tuż po wstępnym oporządzeniu się po przybuciu na włości swe (czytaj, żarcie, pranie i lekki make up chałupy) udałem się na przeszło godzinną kontemplację zalany gorącą wodą po uszy no i z paczką fajek oczywiście... Właśnie. Zajaram se bo tu wolno... Śmierdzi jak w stodole jakiejś no ale tylko posta skrobnę i wypierdalam.
W każdym razie tak się relaksując sobie myślałem, że gówno to wszystko warte - mam tu na myśli pedalskie klimaty i kręgi. Trachło mnie, że póki co mam ochotę jakiego pedała zajebać za to wszystko co mniem sie przytrafiło i lepiej miejta się popaprańcy na baczności bo na łamaniu kości się nie skończy. Z ostatniego czatowania wyszła jedna randka, na którą się umawiam i umawiam, i się umówić biedaczyna ze mną nie może - a ja przecież kurwa taki zajęty jestem, solarka, kafejka, kurwa zaraz jabłka i gruszki będę kupował, no to przecie nie da rady!
No zadzwonię dzisiaj ale jakby wynik spotkania mam wrażenie, że i tak przesądzony, chociaż nawet z foty nie wiem jak pedał wygląda. Grunt to kawę dobrą wypić - niekoniecznie w samotności.
No to z życiowych spraw by było na tyle... na tyle co tu chcę nawypisywać bo jest jeszcze jeden wątek ale jakby on dotyczy konkretnej osoby, która może jakimś cudem te głupoty czytać i z tego też powodu pisał o tym nie będę. W każdym razie dream still exists - that's just in case you've thought I've given it up...

Ja pierdolę ale tu kurwa zimnica! Łapy grabieją w ułamku sekundy! Dzisiaj rano w chałupie było ino 20 stopni a kaloryfery oczywiście już nie grzeją - jakim prawem odbiera się ludziom prawo do wyboru czy chcą więcej płacić za ogrzewanie czy mniej? Kurwa gaz se odkręciłem i do 23 podprowadziłem... ulżyło... Solarka błoga była... :-P

Wczoraj jeszcze przed snem spostrzegłem jak rączo Łysy popierdala tranzytem nad Pajacem, a że w pełnej krasie się przedstawiał, to ymydż był niecodzienny... Próbowałem fotę trzasnąć no ale moja idiotka już tego nie dzierży. Kurwa! Byłemu swojemu sprezentowałem canona czterysetkę... a było to do wspólnego użytku a nie na prezenta zakupić...
Aaaa! No jeszcze jedno z takich bardziej życiowych materii... Poprzysiągłem sobie, że kurwa egoistą większym stać się trzeba. Na ciemną stronę mocy przejść znaczy się zamierza. Mam to już wszystko kurwa w dupie. Nie powiem od jakiego poziomu ale przez ostatnie 12 lat pracowałem nad zmniejszaniem stężęnia egoizmu we krwi... BASTA!

Dobra, zapierdalam na bazara. Gacie by się też nowe przydały ale póki co mnie trochu nie stać. Kurwa jak tydzień temu jechałem do rodziny to ważyłem 72 kg. Dzisiaj rano na golasa wyszło 70 koma 1 a ja się martwiłem, że nic nie schudłem a jak mi jeszcze Pan W. dowalił, to już w ogóle się zacząłem zastanawiać. Mamcia pyszne wczoraj żarcie spreparowałaś i na zdrowie mi tylko wyszło! Muuuuak!

Brak komentarzy: